poprzedni (Klasyfikacja) | spis treści | następny (Rady dla terapeutów)
dysleksja - pomoc
aktualny stan pomocy osobom z dysleksją rozwojową w Polsce
System pomocy terapeutycznej w Polsce - teoretycznie - jest trafny i spójny,
jednak praktycznie nie funkcjonuje dobrze z powodu braku dostępności wszystkich
form pomocy, które się nań składają. Jest to system pięciopoziomowy, odpowiadający
potrzebom dzieci o różnym stopniu nasilenia trudności w czytaniu i pisaniu.
Pierwszy poziom to pomoc udzielana dziecku przez jego rodziców, pod kierunkiem
nauczyciela. Dzieciom o stosunkowo niewielkich trudnościach w nauce wystarcza pomoc
rodziców i współpracującego z nimi nauczyciela. Na podstawie opinii z poradni
psychologiczno-pedagogicznej, zawierającej wskazania dotyczące terapii i sposobu
postępowania z dzieckiem, nauczyciel proponuje dodatkowe ćwiczenia w szkole i w domu.
Pomoc w ustaleniu programu pracy z uczniem stanowi kilkanaście podręczników z zakresu
terapii pedagogicznej, z których pierwszy autorstwa B. Zakrzewskiej, został wydany ju
ż w 1976 roku. W ciągu ostatnich 10 lat opublikowano też wiele materiałów do prowadzenia
ćwiczeń korekcyjno-kompensacyjnych. W wypadku trudności nauczyciel zasięga rady metodyka
w Wojewódzkim Ośrodku Metodycznym. Realizując postulat indywidualizacji nauczania
nauczyciel może zapewnić dyslektycznemu dziecku indywidualny program wymagań oraz
dodatkowe ćwiczenia korekcyjno-kompensacyjne, wykonywane w szkole, podczas lekcji
i w domu, pod opieką rodziców, z którymi nauczyciel ściśle współpracuje.
Jednak w praktyce wielu nauczycieli nie zna problematyki dysleksji rozwojowej;
tylko nieliczni słyszeli o tym na studiach. W niejednym przypadku nie chcą jej
poznać, uznając że jest to dla nich dodatkowe obciążenie. Zobligowani do realizacji
obowiązującego programu nauczania, w warunkach licznej klasy nie mają czasu na
zajmowanie się "indywidualnym przypadkiem". Często też po prostu nie wiedzą, co
konkretnie oznacza indywidualizowanie wymagań i programu, tzn. ile mogą zadawać
dziecku do nauczenia się, jakiego poziomu przyswojenia materiału żądać, jaką ocen
ę dziecku wystawić i jak je traktować na tle wymagań programu oraz wymagań wobec
innych dzieci w klasie tak, aby było sprawiedliwie. W takich wypadkach rodzice musz
ą wziąć na siebie cały ciężar pracy edukacyjnej i terapeutycznej. Rodzice poszukują
wówczas sprzymierzeńców w pracownikach poradni lub zatrudniają prywatnego korepetytora,
którym niestety najczęściej nie jest specjalista czyli nauczyciel-terapeuta, właściwie do
tego zadania przygotowany.
W wielu przypadkach najsłabszym elementem triady: nauczyciel - uczeń - rodzic,
w której wszystkie strony muszą ze sobą ściśle współpracować, aby uzyskać efekty,
są rodzice - nadopiekuńczy, nieudolni lub zaniedbujący obowiązki wobec własnego
dziecka. Niekiedy rodzice są niedoinformowani: nie wiedzą co mogą dla dziecka zrobić.
Nie są świadomi, że już w wieku poniemowlęcym dziecko powinno być objęte opieką logopedyczną,
zaś w okresie przedszkolnym powinni pracować z dzieckiem nad wyrównaniem dysharmonii
rozwojowych, aby je przygotować do szkoły, a także że przysługuje im prawo do zbadania
dziecka w poradni na własne żądanie, bez specjalnego skierowania ze szkoły
(Zarządzenie MEN Nr 15, z dn. 25 maja 1993 , w sprawie zasad udzielania uczniom pomocy
psychologicznej i pedagogicznej - Dz. U. MEN Nr 6 z dn. 30.07.93). W takich przypadkach
rola nauczyciela w kierowaniu procesem rehabilitacji dziecka jest szczególnie doniosła,
on musi do pewnego stopnia podjąć rolę rodzica. Jeżeli jej nie podejmie, dziecko pozostaje
zdane samo na siebie.
Drugi poziom pomocy to zespół korekcyjno-kompensacyjny. W przypadku bardziej
nasilonych trudności proponuje się dzieciom dyslektycznym udział w zajęciach w zespole
korekcyjno-kompensacyjnym w szkole. Zajęcia te prowadzone powinny być w gabinecie
terapii pedagogicznej przez nauczyciela terapeutę, o specjalistycznym przygotowaniu
na podyplomowym kursie terapii pedagogicznej (kwalifikacyjnym lub doskonalącym).
Ćwiczenia takie powinny być podjęte już w wieku przedszkolnym wobec tzw. dzieci
"ryzyka dysleksji" a więc tych, które mają trudności w czytaniu w klasie "O". Objęcie
tych dzieci obserwacją i dodatkowymi zajęciami usprawniającymi reguluje wspomniane wyżej
Zarządzenie MEN Nr 15 z dn. 25 maja 1993. W Zarządzeniu tym (§ 3.2) czytamy: "Pomoc
psychologiczną i pedagogiczną w przedszkolu organizuje się w formie specjalistycznych
zajęć korekcyjno-kompensacyjnych, logopedycznych oraz innych zajęć o charakterze terapeutycznym".
Pracę z dzieckiem powinni też codziennie prowadzić rodzice, wedle zaleceń nauczyciela. Bardzo
wskazane jest, aby rodzice uczestniczyli razem z dzieckiem w tych zajęciach, prowadzonych przez
nauczyciela-terapeutę. W praktyce jednak dzieci nie trafiają na te ćwiczenia: w klasach "O"
zajęcia korekcyjno-kompensacyjne uruchomiono tylko w nielicznych placówkach w skali kraju,
natomiast dla uczniów klas I-III zajęcia takie też są najczęściej niedostępne, ponieważ
w większości szkół je zlikwidowano (pozostawiono zajęcia wyrównawcze, o innym charakterze).
W wielu wypadkach zespoły korekcyjno-kompensacyjne, jeśli w ogóle istnieją, mają bardzo złe
warunki pracy, np. brak gabinetu terapii pedagogicznej, pomocy do pracy, nauczyciel nie
posiada specjalistycznego przygotowania.
Warunkiem skuteczności udziału w tych zajęciach jest ścisła współpraca rodziców - obecność
na zajęciach i kontynuowanie ćwiczeń w ciągu tygodnia. Jeżeli zawodzi pomoc ze strony domu,
nawet najlepiej prowadzone zajęcia nie przynoszą efektów.
Trzeci poziom to terapia indywidualna. Dzieci, które wymagają indywidualnej i jeszcze
bardziej pogłębionej pomocy terapeutycznej, uczęszczają na terapię do poradni
psychologiczno-pedagogicznych. Niestety w wielu poradniach nie ma potrzebnych specjalistów lub
też są oni tak przeciążeni pracą, że dziecko musi czekać rok na objęcie rehabilitacją. Tu też
obowiązują te same zasady współpracy szkoły i domu jako warunek uzyskania poprawy.
Czwarty poziom to klasy terapeutyczne. Klasy te funkcjonują w tzw. szkołach masowych
od lat 80-tych jako klasy eksperymentalne, zaś na mocy Zarządzenia Nr 15 z dnia 25 maja 1993 roku
(Dz. Urz. Nr 6, poz. 19) klasy te mogą powstawać w szkołach na wniosek zainteresowanych osób
(nauczyciel, psycholog, rodzice). Realizowane są w nich autorskie programy dydaktyczne, które
obok realizacji obowiązującego programu nauczania (co najmniej tzw. programu minimum) zawierają
oddziaływania o charakterze terapii pedagogicznej. Przyczyny niepowodzeń działalności klas
terapeutycznych to zła klasyfikacja dzieci: "spychanie" do tych klas wszystkich dzieci, z którymi
nauczyciele nie radzą sobie na lekcjach. Często klasy te mają złe wyposażenie i warunki lokalowe,
nauczyciel także bywa słabo przygotowany do podjęcia tej trudnej roli. Klas terapeutycznych jest
mało ze względu na trudności finansowe szkoły i brak odpowiedniego przygotowanej kadry, która
chciałaby podjąć się tak trudnego zadania, na dodatek bez rekompensaty finansowej.
Piąty poziom, ostatni, to oddziały terapeutyczne stałego pobytu. Dzieci potrzebujące
intensywnej i długotrwałej terapii przebywają w nich od kilku miesięcy do roku (weekendy spędzają
w domu). Jeden taki oddział działa w Helenowie pod Warszawą (tylko dla woj. warszawskiego).
W Przytoku k/Zielonej Góry całoroczną opieką objęte są dzieci z trudnościami w uczeniu się o
różnym podłożu, na dodatek zaniedbane wychowawczo. W Łodzi istnieje Oddział Dzienny dla Dzieci
Nerwicowych i Dyslektycznych, funkcjonujący w ramach służby zdrowia.
Uzupełniające formy pomocy to kolonie letnie i turnusy terapeutyczne dla dzieci dyslektycznych,
organizowane przez Polskie Towarzystwo Dysleksji, czasem przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne.
Przedstawiony system pomocy terapeutycznej obejmuje opieką właściwie wyłącznie dzieci z klas
I-III. Na dodatek, ze względu na ograniczenia finansowe oświaty, przynajmniej dwa podstawowe poziomy
tego systemu nie funkcjonują właściwie: zespoły korekcyjno-kompensacyjne w szkole i klasy
terapeutyczne. Zespoły korekcyjno-kompensacyjne w latach 70-tych funkcjonowały w większości
szkół, gdzie w ramach zajęć pozalekcyjnych dzieci uczestniczyły w specjalistycznych
ćwiczeniach. Niestety z powodu ograniczeń finansowych wraz ze skasowaniem godzin
przeznaczonych na terapię pedagogiczną zniszczono system zespołów korekcyjno-kompensacyjnych,
a wraz z nim zlikwidowano gabinety terapii pedagogicznej, gdzie prowadzono te zajęcia.
W szkołach, jak już wspomniano, pozostały zespoły wyrównawcze, czyli forma bezpłatnych
korepetycji dla dzieci zaniedbanych środowiskowo lub mało zdolnych, mających luki
w wiadomościach szkolnych. Tylko w nielicznych szkołach w kraju udało się utrzymać
zajęcia specjalistyczne dla uczniów dyslektycznych.
Klasy terapeutyczne są nieliczne z powodu ograniczeń finansowych. Jeżeli zaś zostają
zorganizowane to, z powodu braku innych rozwiązań, kwalifikuje się do nich wszystkie dzieci,
które źle funkcjonują w szkole, najczęściej dzieci z zaburzeniami zachowania, z którymi
nauczyciele sobie nie radzą. W ten sposób klasy te przestają być szansą edukacji i terapii
dla dzieci dyslektycznych.
Do opisu tego stanu należy dodać, że starszym uczniom dyslektycznym nic już nie proponujemy.
Pozostają sami ze swoim problemem, przy całej bezradności rodziców. W szkołach, powyżej klasy
III nigdy nie funkcjonowały żadne formy pomocy specjalistycznej, pomimo iż z tych zaburzeń nie
"wyrasta się". Uczniowie dyslektyczni na poziomie starszych klas szkoły podstawowej, szkół średnich,
a nawet uczelni wyższych powinni kontynuować te zajęcia.
II Międzynarodowa Konferencja "Dysleksja a szkolnictwo wyższe", która odbyła się w jesieni
1996 roku w Dartington Hall w Wielkiej Brytanii pokazała, że w większości uczelni wyższych
w tym kraju funkcjonują jednostki organizacyjne, gdzie udziela się pomocy studentom,
którzy dotąd nie zdołali całkowicie zlikwidować swoich trudności w uczeniu się. W Polsce
wyższe uczelnie nie tylko nie interesują się potrzebami takich studentów, ale skutecznie
ich eliminują spośród kandydatów na studia, już na poziomie egzaminów wstępnych.
Pragnę podkreślić, że tak jak we wszystkich zaburzeniach, tak i w przypadku zaburzeń
w uczeniu się najważniejsza jest profilaktyka. Wsparcie dziecka "ryzyka dysleksji" i jego
rodziców przez nauczycieli przedszkola ma znaczenie fundamentalne. Jednak wiele dzieci
nie uczęszcza do przedszkola, tracąc szansę na stosunkowo wczesne zidentyfikowanie opóźnień
rozwojowych i ćwiczenie zaburzonych funkcji. Sporo dzieci, nawet będąc w przedszkolu,
nie zostaje rozpoznanych jako zagrożonych dysleksją, nie udziela się więc im pomocy.
Wprawdzie we wspomnianym Zarządzeniu Nr 15 MEN z 1993 roku, wprowadzono możliwość
prowadzenia ćwiczeń korekcyjno-kompensacyjnych w przedszkolach, to jednak z tej
możliwości skorzystały tylko pojedyncze placówki w kraju. Wynika to nie tylko z
niedoborów finansowych, ale i z indolencji organizacyjnej samych placówek.
Do klasy "0", która nie jest obowiązkowa, uczęszczają tylko niektóre dzieci.
Dziecko "ryzyka dysleksji", które nie jest uczniem, praktycznie nie ma szans na
zidentyfikowanie swoich problemów i właściwą pomoc ze strony rodziny. To uwidacznia
problem braku równego startu u wszystkich dzieci, które mogłyby uzyskać właściwą
gotowość do nauki szkolnej. W naszej opinii dzieci rozpoczynające naukę nigdy nie miały
tak nierównego startu szkolnego, jak w ostatnich latach. Przecież w klasie pierwszej
pojawiają się zarówno dzieci, które przeszły "zerówkę", jak i te, które w niej nie były.
Nie zostały one również przygotowane przez środowisko rodzinne do podjęcia nauki szkolnej.
Nie wspominam tu już o dzieciach, których brak gotowości do nauki szkolnej wyznaczony jest
przez czynniki biologiczne (dysharmonie rozwojowe na tle nieprawidłowego funkcjonowania c.u.n.).
Do tej grupy należą dzieci ryzyka dysleksji.
Tak więc, często dysleksję rozpoznaje się nie w okresie nauczania początkowego, a w starszych
klasach, gdy niepowodzenia szkolne są już zaawansowane, a wtórne zaburzenia emocjonalno-motywacyjne
widoczne.
Aby zbudować model kompleksowej pomocy dziecku niepełnosprawnemu, należy spojrzeć na
jego sytuację z wielu perspektyw. Omówiłam już sytuację dziecka ze specyficznymi trudnościami
w czytaniu i pisaniu w szkole. Chciałbym teraz przypatrzeć się jego sytuacji w rodzinie oraz
spojrzeć na jego problemy z punktu widzenia jego rodziców. Wychodząc bowiem od problemów dzieci
i młodzieży z dysleksją, możemy łatwo zrozumieć problemy ich rodziców. Najczęściej nie znają
tych zaburzeń, nie spodziewają się ich, a więc nie zapobiegają im. Lekarze pediatrzy nie koncentrują
uwagi na opóźnieniach rozwoju psychomotorycznego, szczególnie rozwoju mowy. Nie są zorientowani
w problematyce dyskleksji, stąd nie tylko na kierują, ale często wręcz zniechęcają rodziców do skierowania
dziecka na terapię logopedyczną, która ma podstawowe znaczenie w profilaktyce dysleksji (np. uspokajają
ich, że dziecko zacznie mówić "w swoim czasie"). To stwierdzenie podkreśla konieczność
interdyscyplinarnej opieki. Rodzice udający się do logopedy często są odsyłani z powodu braku
wolnych miejsc na terapię lub miesiącami czekają na kolejkę. Rodzice nie zauważają potrzeby
specjalistycznej pomocy dziecku, które jest inteligentne i niekiedy znacznie wyprzedza pod
tym względem swoich rówieśników.
Na żadnym etapie rozwoju dziecka, rodzina nie jest w stanie mu pomóc bez współpracy
ze specjalistą: logopedą, psychologiem, nauczycielem-terapeutą.
poprzedni (Klasyfikacja) | spis treści | następny (Rady dla terapeutów)
Dysleksja, ADHD - spis treści, nowości. |
|
|